Skip to content
Site Tools
Narrow screen resolution Wide screen resolution Auto-adjust screen resolution Increase font size Decrease font size Default font size
:)
You are here: Start arrow Kultura arrow Media arrow Oszukańczy obiektywizm i pozorna wolność mediów
Oszukańczy obiektywizm i pozorna wolność mediów Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu

Czy znają Państwo jakieś w pełni wiarygodne medium w Polsce? Jaki to dziennik czy czasopismo, jakie stacje telewizyjne, jakie rozgłośnie radiowe? (…)

Zwłaszcza publicystyka TVN i TVN24 oraz Polsatu wywołują u mnie torsje. W ostatnią środę obejrzałem po dłuższej przerwie program Moniki Olejnik Kropka nad „i”. Z zaproszonym do rozmowy Ryszardem Benderem (który niekoniecznie jest bohaterem z mojej bajki) autorka programu miała mówić o Traktacie Lizbońskim. Tymczasem większość audycji wypełniły huraganowe ataki na p. Bendera, odwołujące się do spraw z traktatem nie mających nic wspólnego (oczywiście o. Rydzyk, kontakty z p. Kobylańskim, antysemityzm itp.). Czy w ten sposób nie robi się widzów w bambuko? I kiedy ostatni raz – czy kiedykolwiek? - p. redaktor Olejnik rozmawiała tym tonem z jakimkolwiek politykiem PO (nie mówię już o udecji, bo jej funkcjonariusze są dla p. redaktor nietykalni)? Czy to jest dziennikarstwo czy propaganda? Czy przejawia się tutaj „professional integrity”?

Ile stacji telewizyjnych nie pokazało w ogóle, ile tylko migawkę, a która obszerny fragment ze wspaniałej mowy pogrzebowej, jaką wygłosił nad grobem Gustawa Holoubka Piotr Fronczewski? Słyszeli Państwo te głęboko poruszające, nasycone wiarą religijną słowa? Słowa adekwatne do postaci zmarłego wybitnego artysty i mądrego człowieka. Osoby, która w ostatnich latach wypowiadała opinie niepopularne. I przez to stawała się coraz mniej akceptowana wśród postępowców w mediach. (Paweł Paliwoda)

Czy znają Państwo jakieś w pełni wiarygodne medium w Polsce? Jaki to dziennik czy czasopismo, jakie stacje telewizyjne, jakie rozgłośnie radiowe?

1. Paręnaście miesięcy temu, gdy uczennica gdańskiego liceum popełniła samobójstwo, po tym gdy jej koledzy zmusili ją do udziału na oczach całej klasy do udziału w kręceniu czegoś na podobieństwo filmu porno, pracowałem jeszcze w „Dzienniku”. W dzień czy dwa po tym zdarzeniu zbierałem opinie tzw. znanych osób na ten temat. Zadzwoniłem wówczas także do Gustawa Holoubka. To, co powiedział mi wtedy ówczesny dyrektor artystyczny teatru Ateneum, było wprost niesamowite!!!

Wygłosił kilkuminutową mowę przypominającą Wielką Improwizację. Mówił z emocją, stanowczo, kategorycznie. Była to mowa wspaniała, trafiająca w sedno tamtego dramatu. Gustaw Holoubek mówił o absurdalnej doktrynie wychowawczej nadużywającej pojęcia „wolność”, o upadku standardów etycznych i estetycznych w kulturze. O szerzeniu demoralizacji wśród ludzi młodych i nie tylko. O cywilizacyjnym regresie, o triumfie chamstwa i miernoty, która zatruwa zachodnią cywilizację pod szczytnymi hasłami pluralizmu i wolności. Słuchałem tego oniemiały. Te słowa były niczym moralny testament wybitnego aktora, który już wtedy był ciężko chory. Czy Państwo czytali tamtą wypowiedź Gustawa Holoubka w „Dzienniku”? Nie. Dlaczego? Bo słowa tego wybitnego człowieka zostały przez prowadzących tego dnia gazetę wyśmiane, a spisany z taśmy tekst wypowiedzi wyrzucony do kosza. W odpowiedzi na gdańską tragedię „Dziennik” zareagował tekstem Zuzanny Dąbrowskiej – wcześniej publicystki „Trybuny” - pod obłudnym tytułem „Wszyscy jesteśmy winni” (tytuł cytuję z pamięci).

2. Obejrzałem ostatnio ponownie film „Informator” (The Insider) z Al Pacino i Russellem Crowe'm w rolach głównych. I znowu zrobił on na mnie ogromne wrażenie (mimo że kwestia odszkodowań dla palaczy w USA - wokół niej osnuta jest fabuła filmu - jest w dużej mierze przejawem sądowej histerii i atmosfery politpoprawności; w USA rzeczywiście doszło jednak do sytuacji podobnej jak w filmie, w wyniku której koncerny tytoniowe zawarły z prawnikami reprezentującymi skarżących ugodę, na mocy której koncerny mają wpłacić miliardy dolarów na specjalny fundusz odszkodowawczy). Lowell Bergman (Al Pacino) jest tutaj znanym dziennikarzem CBS. Przygotowuje sensacyjny materiał, którego główny punkt stanowi wypowiedź byłego wysoko postawionego pracownika jednego z wielkich koncernów tytoniowych (Russell Crowe). CBS nagrywa z nim wywiad, w którym wyjawia on skrzętnie skrywane przez koncern praktyki stosowane przy produkcji papierosów (dodawanie do tytoniu specjalnych „dopalaczy”, które dodatkowo uzależniają osoby palące). Nie będę szczegółowo streszczał całego filmu. Rzecz w tym, jakie praktyki medialno-biznesowe pokazuje ten obraz.

W miarę, jak dziennikarz prestiżowego programu zaczyna odkrywać prawdę ważną dla opinii publicznej, ale kompromitującą wielki koncern (pośrednio także innych amerykańskich gigantów tytoniowych), nasila się presja lobby tytoniowego na CBS. Jedna z czołowych stacji telewizyjnych w USA staje przed groźbą wykupienia przez koncern tytoniowy. To problem zewnętrzny CBS i głównego bohatera. Jeszcze ciekawsze jest jednak to, co dzieje się wewnątrz samej redakcji. Dżungla interesów, interesików i ambicji. Emisja programu Bergmana zostaje wstrzymana, a w tym czasie jego główny informator zaczyna być nękany przez stanowy wymiar sprawiedliwości, do którego pozwy wnoszą najprzebieglejsi i najdrożsi adwokaci wynajęci przez tytoniowy koncern.

W rezultacie Bergman decyduje się przekazać gazecie „The New York Times” szczegóły swojego obłożonego redakcyjnym embargiem programu oraz opisuje mające ukryć prawdę manipulacje wewnątrz CBS.

Jaki jest finał sprawy? Pod wpływem publikacji „NYT”, CBS emituje program w całości, ale główny bohater filmu decyduje się porzucić intratne stanowisko. Uznaje bowiem, że nie warto już pracować dla takiego pracodawcy i – co ważniejsze – niewyemitowanie programu w przewidzianym czasie ściągnęło na głowę jego informatora wiele osobistych i prawnych kłopotów (prasowe pomówienia, odejście żony, zarzut obrazy sądu – wypowiedź do kamery mimo sądowego zakazu - etc.), co nadszarpnęło wiarygodność samego Bergmana w oczach potencjalnych informatorów. W filmie parokrotnie pada pytanie: „Are you questioning my professional integrity?”, „Zarzucasz mi brak uczciwości zawodowej?”. Amerykańscy ludzie mediów są na tym punkcie bardzo wyczuleni. Publiczne ujawnienie manipulacji dziennikarskiej odbija się tam w mediach i w opinii publicznej szerokim echem. Dokładnie odwrotnie niż w Polsce.

3. Zjawiska ukazane w „Informatorze” mają charakter uniwersalny. Na całym świecie za mediami stoją gotówkodawcy, sponsorzy, reklamodawcy. Wszędzie media mają sympatie ideowo-polityczne, a często są także politycznie uwikłane. Niejednokrotnie zmieniają co chwila linię ideową i tak dopasowują swoją publicystykę, aby zdobyć sympatię władzy czy więcej czytelników. Film pokazuje, że w USA szydło wychodzi na ogół w końcu z worka i boleśnie kłuje autorów manipulacji. A jak jest w Polsce? W znacznej mierze obowiązuje samowolka. Największe media często wypisują i wygadują wierutne bzdury – i nie ponoszę z tego powodu żadnych konsekwencji.

Ostatnim przykładem podobnej sytuacji była publikacja w „Dzienniku” Anny Monkos i Artura Grabka, jakoby Ewa Sowińska, Rzecznik Praw Dziecka, chciała zakazać uprawiania seksu osobom poniżej 18. roku życia. Była to paskudna manipulacja dziennikarska, ewidentny brak owej „professional integrity”. Rzecz została publicznie zdemaskowana i opisana. Co na to „Dziennik” i inne media, które bezkrytycznie powtarzały jego „rewelacje”? Nic. Cicho, sza! Państwo Monkos i Grabek piszą sobie dalej w „Dzienniku”, jakby się nic nie stało. Może nawet dostaną nagrodę miesiąca. Negatywna bo negatywna, ale w końcu to, co zrobili, była to dla gazety reklama.

Ostatnio niechętnie włączam telewizor. Zwłaszcza publicystyka TVN i TVN24 oraz Polsatu wywołują u mnie torsje. W ostatnią środę obejrzałem po dłuższej przerwie program Moniki Olejnik Kropka nad „i”. Z zaproszonym do rozmowy Ryszardem Benderem (który niekoniecznie jest bohaterem z mojej bajki) autorka programu miała mówić o Traktacie Lizbońskim. Tymczasem większość audycji wypełniły huraganowe ataki na p. Bendera, odwołujące się do spraw z traktatem nie mających nic wspólnego (oczywiście o. Rydzyk, kontakty z p. Kobylańskim, antysemityzm itp.). Czy w ten sposób nie robi się widzów w bambuko? I kiedy ostatni raz – czy kiedykolwiek? - p. redaktor Olejnik rozmawiała tym tonem z jakimkolwiek politykiem PO (nie mówię już o udecji, bo jej funkcjonariusze są dla p. redaktor nietykalni)? Czy to jest dziennikarstwo czy propaganda? Czy przejawia się tutaj „professional integrity”?

Ile stacji telewizyjnych nie pokazało w ogóle, ile tylko migawkę, a która obszerny fragment ze wspaniałej mowy pogrzebowej, jaką wygłosił nad grobem Gustawa Holoubka Piotr Fronczewski? Słyszeli Państwo te głęboko poruszające, nasycone wiarą religijną słowa? Słowa adekwatne do postaci zmarłego wybitnego artysty i mądrego człowieka. Osoby, która w ostatnich latach wypowiadała opinie niepopularne. I przez to stawała się coraz mniej akceptowana wśród postępowców w mediach.

Czy zauważyli Państwo, podczas trwania „seksafery” w Samoobronie, publikację „Gazety Wyborczej”, która przedstawiła tekst wywiadu z osobą, która mówi w nim, iż wie o istnieniu kasety o charakterze pornograficznym, na której nagrane zostały jakoby sceny z udziałem siostry jednej z kobiet występujących w „seksaferze” (celowo nie podaję tu żadnych szczegółów, aby nie potęgować zła zawartego w tym insynuacyjnym tekście, który miał skompromitować osobę nielubianą przez ekspozyturę Agory)? To tak, jakbym ja opublikował w „Gazecie Polskiej” tekst, w którym mój rozmówca mówiłby, że wie o istnieniu kasety, na której jakoby widać pana M. macającego małe dziewczynki na ławce w parku. Ekstremalne łajdactwo dziennikarskie!!!

Co zatem w Polsce czytać? Z prasy świeckiej za najlepszy dziennik uważam „Rzeczpospolitą”. Obecne kierownictwo tej gazety potrafii zachować obiektywizm w ocenie wydarzeń, mimo że w tej redakcji jest cała grupa osób o poglądach lewicowo-liberalnych, która najchętniej skoczyłaby swoim szefom do gardła. Z tygodników za dobre uważam dwa: „Gazetę Polską” i „Najwyższy Czas!” (organ UPR). Z periodyków czytam z satysfakcją „Frondę”, „First Things” (wersja polska), „Christianitas”, „Teologię Polityczną”, „Presje”, „Niezależną Gazetę Polską”. Czasami też „Nowe Państwo” i „Znak”. Mediów elektronicznych unikam. Słucham tylko Radia Józef. No i zaglądam – mimo jego niedoskonałości – do Salonu24. Warto także odwiedzać strony: www.gazetapolska.pl oraz - to nowość - www.niezalezna.pl .

A co Państwo polecają? Może coś wartościowego przeoczyłem?


Do ulubionych (10) | Zacytuj | Odsłon: 391

Skomentuj
RSS komentarzy

Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały .
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Kredyty chwilowki
Marton
Metpol bis
Kominki
Firma budowlana
Meble
okna
Napędy bramowe
MultiNet
Kredyty chwilowki
Marton
Metpol bis
uwodzenie
uwodzenie
www.jakuwodzic.pl
Kredyty gotówkowe
Kredyt gotówkowy online!, Czekamy …
kredyty-gotowkowe.o…
poród
poród, poród
utrapienie.info
Konie
Konie, Jeździectwo
www.qnwortal.com
Closterkeller
Closterkeller
www.darkplanet.pl