Sport
Sport
SPORTY SAMOCHODOWE GP Węgier: Wygrana Kovalainena, dramat Massy, punkt Kubicy! | SPORTY SAMOCHODOWE GP Węgier: Wygrana Kovalainena, dramat Massy, punkt Kubicy! |
|
|
|
|
Miało być tak pięknie. Na Węgry przyjechało blisko 50 tysięcy zakochanych w Robercie Kubicy polskich kibiców. Już od piątku nasi fani pojawiali się na torze Hungaroring. Kubi-%07comanię widać było na każdym kroku - wymalowane twarze przebranych w narodowe barwy Polaków pojawiały się w relacjach stacji telewizyjnych z całego świata.
Nasi fani liczyli, że Kubica - po trzech niezbyt udanych startach - odblokuje się i po raz piąty w sezonie stanie na podium. Srodze się jednak zawiedli. Polak startował z czwartej pozycji, ale zajął dopiero ósme miejsce. Po takim wyniku ciężko się spodziewać, że za rok na Węgry przyjedzie taka sama liczba kibiców. Przed niedzielnym wyścigiem Kubica był dobrej myśli. W piątek wprawdzie nie zachwycił podczas treningów, ale był spokojny. Inżynierowie BMW Sauber przed kwalifikacjami dokonali kilku zmian w samochodzie i od razu przyniosło to efekty - czwarte miejsce w eliminacjach. Polscy kibice byli zatem w siódmym niebie. Na wąskim i krętym Hungaroringu wyprzedzanie bywa raczej nierealne, więc wydawało się, że podium jest jak najbardziej możliwe. Niestety, tylko się wydawało. Już start pokazał, że z bolidem Roberta coś jest nie tak. Szybko przegonił go Timo Glock z Toyoty. 26-letni Niemiec okazał się później bohaterem wyścigu. Ostatecznie zajął najlepszą w karierze, drugą lokatę. Kubica po kilku niezłych pierwszych okrążeniach potem gasł w oczach. W pewnym momencie był nawet na 10. miejscu. Ostatecznie udało mu się dojechać na ósmej, najgorszej w sezonie lokacie i zdobyć jeden punkt. Węgierski wyścig był dramatyczny. Wielkimi pechowcami okazali się Brazylijczyk Felipe Massa i prowadzący w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata Anglik Lewis Hamilton. Massa kapitalnie wystartował. Z trzeciego miejsca od razu wskoczył na pierwsze. - Jestem pewny wygranej. Mój samochód spisuje się znakomicie - mówił przed wyścigiem. Okazał się jednak fatalnym prorokiem. Gdy na 67. okrążeniu był już w ogródku i witał się z gąską (czytaj, z czwartą wygraną w sezonie), w jego ferrari wybuchł silnik. Dzięki temu pierwszą wygraną w karierze odniósł Fin Heikki Kovalainen z teamu McLaren Mercedes. Jego kolega z zespołu Lewis Hamilton przez cały weekend miał znakomity humor. W piątek po raz pierwszy testował nowe rozwiązanie aerodynamiczne, tzw. płetwę rekina. Dzień później podczas kwalifikacji nie dał szans rywalom. Wprawdzie wczoraj na starcie stracił pierwsze miejsce na rzecz Massy, ale potem cały czas był blisko Brazylijczyka. Na 41. okrążeniu miał pięć sekund straty, ale wtedy wyjechał na pobocze. Po-wtórki pokazały, że w jego bolidzie pękła lewa przednia opona. Lewis z trudem dojechał do pit stopu, a powrócił na tor na 12. miejscu. Wówczas tracił do prowadzącego Massy ponad minutę. W ciągu dziesięciu okrążeń odrobił jednak aż 30 sekund! Ostatecznie ambitna jazda Anglika zakończyła się na piątym miejscu. Dzięki temu 23-letni zawodnik utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Po wyścigu na Hungaroringu jedno jest pewne: zespół Kubicy, czyli BMW Sauber, jest w dołku i nic nie zapowiada, by miał się on nie pogłębić. Drugi kierowca zespołu, Niemiec Nick Heidfeld, był dopiero dziesiąty. Bolidy BMW ostatnio odstają. Być może inżynierowie skupili się nad konstrukcją samochodu na nowy sezon, a zapomnieli o poprawianiu obecnego. Niedzielny wyścig dla zespołu Mario Theissena był najgorszy w tym sezonie. Ekipa Kubicy straciła po nim drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Coraz lepiej spisują się bolidy Toyoty, która ma ogromny budżet - 500 mln dol. rocznie. Od dawna team nie był jednak w stanie pokazać, że pieniądze nie są wyrzucane w błoto. Wczorajsze drugie miejsce Glocka potwierdziło, że uporczywa praca daje bardzo dobre efekty. Wydaje się, że teraz to Toyota, a nie jak dotąd BMW Sauber, jest trzecią, po Ferrari i McLarenie, siłą w F1. Przed kierowcami teraz trzy tygodnie przerwy. Następny wy-ścig odbędzie się w hiszpańskiej Walencji. Będzie to GP Europy. Rozmowa z Robertem Kubicą po GP WęgierMimo świetnej lokaty uzyskanej w kwalifikacjach nie był Pan w stanie osiągnąć dobrego rezultatu podczas wyścigu. Nie udało się i jestem rozczarowany. A właściwie wściekły, zdegustowany. W sobotę to naprawdę były jedne z moich najlepszych sesji kwalifikacyjnych w tym sezonie. Bolid przez cały tydzień ciężko się prowadził, Był niestabilny na wybojach, występowały też problemy z balansem samochodu, który ciągle się zmieniał. Przez to miałem dużą nadsterowność, szczególnie na twardych oponach, które i tak były lepsze od miękkich. W sumie jednak twarde ogumienie spisywało się bardzo dobrze, co zaowocowało świetnym wynikiem. Wystartowałem przecież w niedzielę z drugiego rzędu. Niestety, nie udało się wykorzystać świetnej pozycji na początku wyścigu głównego. Naprawdę wielka szkoda. Dlaczego się nie udało? Miałem praktycznie zero przyczepności na tylnej osi, mimo że już na pierwszym pit stopie opony zostały wymienione. Głównie walczyłem o utrzymanie się na torze. To było 70 okrążeń prawdziwego koszmaru. Auto było totalnie podsterowne. Przez cały wyścig byłem skupiony tylko na tym, by nie wypaść z trasy i dojechać do mety. Powiem szczerze, że to była prawdziwa walka o przetrwanie. Kilku chłopaków ją przegrało, ale ja nie. Można powiedzieć, że miałem szczęście. W końcówce z wyścigu musiał się wycofać Felipe Massa i dzięki temu udało mi się zająć ósme miejsce oraz zdobyć jeden punkt. Tak naprawdę nie wiem, co było przyczyną słabszej jazdy mojego bolidu. Albo kłopoty z zawieszeniem, albooponami. Raczej to drugie. A pomijając kłopoty techniczne z bolidem, to jest Pan zadowolony ze swojej postawy? Czy raczej pozostaje niedosyt? Jeśli chodzi o moją jazdę, to nie mam sobie nic do zarzucenia. Zrobiłem wszystko to, co mogłem. Powiem nawet więcej: wydaje się ona lepsza niż wtedy, kiedy wygrałem w Montrealu podczas czerwcowego Grand Prix Kanady. Na szansę rehabilitacji za GP Węgier będzie Pan jednak musiał trochę poczekać. Przed Wami teraz trzytygodniowa przerwa. Zgadza się. I tu też żałuję, bo wolałbym odpoczywać w lepszym nastroju. Jednak proszę uwierzyć, że musiałem się sporo napocić, by wywalczyć ten jeden punkt z tak spisującym się bolidem. W niedzielę niespodziewanie bardzo dobrze spisał się zespół Toyoty. Timo Glock był drugi, a Jarno Trulli siódmy. Czy aby zespołowi BMW Sauber nie przybył kolejny bardzo groźny rywal? Toyota w ten weekend była bardzo szybka, ale co będzie w kolejnych wyścigach - zobaczymy. Trzeba jednak przyznać, że oprócz Toyoty coraz lepiej spisują się ekipy, które na początku sezonu zawodziły. Mam tu na myśli m.in. Renault. Po zwycięstwie w GP Kanady, w następnych czterech wyścigach nie był Pan ani razu na podium. Teraz jest Pan czwarty w klasyfikacji generalnej. Można jeszcze zdobyć tytuł? Dopóki masz matematyczną szansę na ostateczne zwycięstwo, to musisz robić wszystko, co możesz. Sytuacja w Formule 1 często zmienia się bardzo szybko. Po pierwszym wyścigu Lewis Hamilton miał dziesięć punktów, a ja zero, ale po siedmiu rundach to przecież ja byłem liderem. Aby jeszcze stanąć na podium, potrzebna jest nie tylko dobra strategia i odpowiedni dobór opon. Przydałoby się także trochę szczęścia, którego mi zabrakło np. podczas poprzedniego GP Niemiec na torze w Hockenheim. W niedzielę na Węgrzech było 30 stopni Celsjusza. W bolidzie temperatura dochodziła do ponad 50. Jak Pan to zniósł? Na takie warunki jestem przygotowany. Ostatnio trenowaliśmy w podobnych temperaturach. Trzeba jednak przyznać, że w niedzielę mocno się spociłem. Dopingowało Pana prawie 50 tys. polskich kibiców. Czuł się Pan jak w domu? W czasie wyścigu nie można specjalnie skupiać się na kibicach. Nie ma na to zwyczajnie czasu. Na pewno czułem jednak ich obecność. To dla mnie bardzo ważne, że biało-czerwoni fani mnie wspierają. Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć - POLSKA Dziennik Zachodni Do ulubionych (5) | Zacytuj | Odsłon: 66
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały . Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||
| następny artykuł » |
|---|
| uwodzenie uwodzenie www.jakuwodzic.pl | Kredyty gotówkowe Kredyt gotówkowy online!, Czekamy … kredyty-gotowkowe.o… | poród poród, poród utrapienie.info | Konie Konie, Jeździectwo www.qnwortal.com | Closterkeller Closterkeller www.darkplanet.pl |